Aby ją zrobić wystarczy mieć ziemniaki, kwaszoną kapustę, bulion i ziele angielskie. Doprawiona jest odrobiną soli i cukru. Idealna, aż trudno uwierzyć, że tak proste składniki i tak przeciętne w wyglądzie danie jest pełne smaku.
Składniki:
- 5 ziemniaków
- 3/4 szkl kwaszonej kapusty
- 800ml bulionu
- 5 ziaren ziela angielskiego
- 1 liść laurowy
- sól
- cukier
- łyżka kwaśnej smietany
Przygotowanie:
Bulion zagotować, dodać pokrojone w kostkę ziemniaki, ziele angielskie i listek laurowy. Gotować ok 20 minut, aby ziemniaki zrobiły się miękkie. Następnie dodać kapustę. Wymieszać, zagotować i zmniejszyć temperaturę. Gotować na małym ogniu ok 15 minut. Na sam koniec dodać szczyptę soli i cukru, oraz śmietanę.
Smacznego :)
Nie miałam nigdy okazji spróbować :)
OdpowiedzUsuńJa też nie spotkałam się z tą zupą nigdzie poza własnym podwórkiem i rodziną.
UsuńZarzutka <3 To też smak mojego dzieciństwa, ale u mnie była bez śmietany, za to z okrasą z boczku i cebulki, okrasa zawsze była konieczna i najsmaczniejsza :)
OdpowiedzUsuńNo proszę :)
UsuńA skąd pochodzisz? Może dodatki są kwestią regionu?
Moja śmietana w zupie jest wg przepisu z centralnej Polski. A może to kwestia upodobań rodzinnych?
Ja jestem z Mazur :) Muszę przyznać, że zawsze myślałem, że to nazwa wymyślona w domu, bo nie znam nikogo, kto spotkałby się z taką nazwą :) Musimy się zająć popularyzacją zarzutki :D
UsuńA wiesz, że ja uważałam tak samo? Też mi się wydawało, że taką przedziwną nazwę mogła wymyśleć tylko moja rodzina haha
UsuńOczywiście, że musimy się zająć popularyzacją. Zerknij niżej, Olga też jest chętna :)
A ja nigdy nie spotkałam się z czymś takim :P A w dzieciństwie jadałam obiady u wielu koleżanek ;) Oświadczam, że na zachodzie Polski nie znamy Zarzutki :)
OdpowiedzUsuńale rozpropaguję, bo wydaje się być pyszotką :)
Dołaczając do akcji "smaki mojego dzieciństwa" bardzo chciałam pokazać komuś coś, o czym jeszcze nie słyszał. Cieszę się ogromnie, że mogłam akurat Tobie :)
UsuńKieleckie/Małopolskie zgłasza, że również - do dziś, nie słyszało o Zarzutce. Ale skoro już zmieniłam ten fakt, to może bym spróbowała jak smakuje? :)
OdpowiedzUsuńArven, to zupa kryzysowa, jak wiele podobnych z tamtych lat. Nie raz mówię: "o, dobrze, że do jej ugotowania potrzeba tak niewiele".
OdpowiedzUsuńMyślę, że posiadanie umiejętności jej przygotowania będzie pożyteczne. Prosto, tanio, smacznie. Czasem to jest wygodne.
proste i zapowida sie ze dobrze smakuje :) natchnelas mnie zeby siegnac tez po przepisy z mojego dziecinstwa np po " wodzianke" :)
OdpowiedzUsuńKochana, dla mnie "wodzianka" to termin absolutnie magiczny, nigdy jej na oczy nie widziałam, słyszałam jedynie, że istnieje. Jeśli natchnęłam Cię na tyle, żebyś skusiła się ją zrobić, chętnie ugotuję ją sama, za Twoimi wskazówkami :)
Usuńja podobnie jak Tomek jestem z Mazur i nigdy o tej zupie nie słyszałam :)
OdpowiedzUsuń